W ostatni czwartek (bardzo tłusty nota bene) odbyło się na Politechnice Warszawskiej seminarium “Wsparcie techniczne dla wdrożenia IPv6 w krajowych sieciach publicznych i e-administracji”. Seminarium (o rozmiarach, których nie powstydziłaby się nie jedna konferencja) miało charakter prezentacji wyników projektu POIG “Inżynieria Internetu Przyszłości” (IIP).

 

IIP – katalizator rewolucji

IIP to projekt, o którym u nas w Instytucie mówi się dużo.
Ale jak się zdaje, nie tylko u nas.

To zarządzane przez prof. Wojciecha Burakowskiego (profesora PW, a zarazem dyrektora ds naukowych IŁ-PIB) przedsięwzięcie gromadzi wokół zbioru ambitnie postawionych celów bardzo poważne grono konsorcjantów.

I tak mamy tu w jednej drużynie Politechnikę Warszawską, Instytut Łączności, Politechnikę Wrocławską, Politechnikę Poznańską, Poznańskie Centrum Superkomputerowo-Sieciowe, Instytut Informatyki Teoretycznej i Stosowanej Polskiej Akademii Nauk, Politechnikę Śląską, Politechnikę Gdańską i Akademię Górniczo-Hutniczą w Krakowie.

Cele projektu obejmują:

    • Internet IPv6, w tym wirtualizację jego zasobów, zasady współpracy IPv6/IPv4 oraz aplikacje i usługi.

 

  • Internet Przyszłości, w tym jego architekturę oraz stosowane mechanizmy i algorytmy

 

 

  • Opracowanie konkretnych aplikacji (zastosowań) dla Internetu Przyszłości, w tym na potrzeby sieci domowych i samochodowych, e-zdrowia, Internetu 3D, kina cyfrowego, UHD oraz sieci edukacyjnych i społecznościowych

 

 

  • Budowa krajowej sieci eksperymentalnej dla sprawdzenia efektywności opracowywanych rozwiązań.

 

 

  • Rozpowszechnienie uzyskanych wyników.

 

Ewolucyjna droga do rewolucji

Jednym z mierników ważności projektu może być poziom zainteresowania nim oraz jego wynikami, jakie okazują gremia nie zaangażowane bezpośrednio w jego realizację. Tym razem to zainteresowanie udało się wzbudzić zarówno w kręgach ministerialnych, regulatora jak również operatorów. Łącznie zarejestrowanych na to seminarium było ponad 150 osób!

Logicznie seminarium podzielić można by na trzy części.

    1. Prezentacja istoty Internetu opartego na IPv6, w tym motywacji do jego wdrożenia, nowych usług i aplikacji oraz stanu wdrożenia w wybranych krajach.

 

  • Wyniki projektu “Inżynieria Internetu Przyszłości”

 

 

  • Dyskusja panelowa na temat potrzeb, możliwości i barier we wdrażaniu IPv6 w Polsce.

 

Przesłanie generalne ująć można by w lapidarnym stwierdzeniu: “Idzie nowe”. I to radykalnie “nowe”. To czym będzie Internet w przyszłości, zwłaszcza, gdy pomyślimy o tzw. Internecie rzeczy, będzie czymś w sensie skali (liczby podłączonych do sieci urządzeń), stosowanych technologii oraz aplikacji, dostępnych dla końcowego użytkownika czymś, co w pewnym sensie nazwać można “rewolucją”.

A mimo to wielokrotnie na sali padało stwierdzenie, że “rewolucji nie będzie”.

W czym sęk? A no w tym, że drzwiami, przez które trzeba przejść, do tego “rewolucyjnego nowego”, jest nic innego jak protokół IPv6. Jego zaś wdrożenie nie dokona się z pewnością (a przynajmniej nic nie zapowiada, by miało być inaczej) na drodze rewolucji, tylko – jak to właśnie wielokrotnie w trakcie seminarium podkreślano – na drodze ewolucji.

Zdaje się, że wszyscy tkwimy w swoistym błędnym kole: nie ma popytu, bo nie ma produktów i usług (“content’u”), nie ma “content’u”, bo nie ma sieci, nie ma sieci, bo nie ma popytu. A “królików doświadczalnych”, chętnych by koło na własny rachunek pchnąć – brak (a przynajmniej na seminarium nie było).

Pocieszająca (dla zainteresowanych rychłym “otwarciem drzwi do nowego”) jest wieść o wyczerpującej się puli adresów w ramach IPv4. Tej motywacji z pewnością operatorzy nie zignorują. Brak dostępnej przestrzeni adresowej w ramach IPv4 jest już faktem. Zdaje się więc, że wiemy, kto pierwszy wykona ruch popychający koło.

Wyrok, czy wybawienie?

Nie ma drogi odwrotu od IPv6. IPv6 będzie na pewno. I choć to stwierdzenie znamy już od wielu lat i nawet nauczyliśmy się żyć z nim, nie robiąc sobie nic z tego, to zdaje się, że już niebawem dla wielu nadejdzie czas, że coś zrobić jednak będzie trzeba.

Rewolucji we wdrażaniu IPv6 nie będzie. Znając jednak szybkość, z jaką rozwija się dziś wiele rzeczy, nie wykluczone, że będziemy zmuszeni poszukać pojęcia bardziej trafnego niż “ewolucja”, na określenie szybkości jego wdrażania. Ewolucja bowiem jak wiemy, trwa bardzo długo, a to może niepotrzebnie pozbawić motywacji do nauki tych, którzy sądzą, że z IPv4 jakoś sobie dadzą radę.

Edukacja zwykle jest tańsza od ignorancji. Tych więc, którzy nie chcą na własnej skórze sprawdzać, czy tym razem ta zasada się nie sprawdzi zapraszam do udziału w szkoleniach!

 

 

 

 

– Sylwester Laskowski